Obserwatorzy

sobota, 22 października 2011

mój kapelusz:)

Ochłonęłam po mieście,
po spotkaniach z fajnymi kobietami,
po sesjach zdjęciowych, spacerach z aparatem...
i dzisiaj od rana, jako, ze pogoda raczej "butelkowa"
zabrałam się za weryfikację swoich umiejętności
w kwestii filcowania kapelusza.
Mówią,że praktyka czyni mistrza,
więc teraz samodzielnie,
bez żadnych podpowiedzi
przystąpiłam do pracy.
Główny problem mojego kapeluszowego filcowania
polega na tym, że nie mam
żadnej formy (piłki, miski, garnka)
na kapelusz poza własną głową.
Okazało się przy okazji, ze mamy
z men'żem taki sam obwód głowy!
Po tylu latach wspólnego pożycia
jeszcze czegoś się o nim dowiedziałam:)))

Zdjęcia robił men'żu,
a kapelutek jeszcze mokry:))

tak wygląda z prawej strony:





Z lewej wyszło coś na wzór motyla(?)





Chodziło mi oto, żeby niesymetryczne "mazańce"
były wokół kapelusza.
Z lewej, na złączeniu "coś powstało":)

I faktury:



Jak wyschnie, pewnie pojadę w nim do miasta:))))

ps.
nie obyło się oczywiście bez wpadki,
ale na szczęście już wiem, co jest nie tak:0

20 komentarzy:

  1. Bardzo fajny;) Podobają mi się takie kapelusze, ale obawiam się, że one są bardziej do dekoracji, niż używania, że nie są ciepłe, a na dodatek są przewiewne. Jak jest naprawdę? Czy dla zmarzlucha taki kapelusz nada się na zimę?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. April - kapelusze są jak najbardziej do używania!
    Ten, który zrobiłam na warsztatach sprawdził mi się już podczas wiatru i zimna, a wrażliwiec zatokowy jestem i dbam o głowę:)
    Nie wiem jak będzie z tym kapeluszem?, bo ... wpadka z jego robieniem, polegała właśnie na tym, ze zamiast 3 warstw wełny dałam dwie - niecierpliwa taka byłam i szybko chciałam go skończyć:)
    Okaże się w trakcie noszenia:)
    Dam znać jak się sprawdził:)

    OdpowiedzUsuń
  3. to dobry duszek,anioł opiekuńczy rozpostarł skrzydła byś uniesiona euforią tworzyła rzeczy coraz piękniejsze;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy mam rozumieć ,że formowałaś go na mężowskiej głowie:))))Próbuję sobie to wyobrazić,he,he.Główka kapelusza wyszła okrąglutka i zgrabna a dwie warstwy nie będą przeszkodą w utrzymaniu ciepła głowy na pewno ,jedynie rondko może być bardziej plastyczne i swobodnie będzie się układać nie będąc sztywne,pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kapelusz udany, ładny, nobliwy i dostatecznie wesoły zarazem. Wiesz Mada, jesienne dni nie wszystkie są b. zimne i sądzę,że cieńszy kapelusz też się przyda.I możesz zrobić spokojnie jeszcze ze dwa, już w innych kolorach. Myślę, że można też zrobić coś pośredniego pomiędzy czapką a kapeluszem, np. taki, którego rondko z tyłu będzie b. wąziutkie, a z boków chroniło uszy, dość ściśle przylegając.
    To jest moje marzenie na zimę. Ale jak się znam, to w tym roku udziergam pilotkę z czegoś puchatego. Albo kupię coś gotowego, jeśli znajdę.
    Miłego;)
    P.S.
    czy Twój mąż będzie cały weekend w tym kapeluszu sterczał w charakterze stelaża???

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie posiadam kapelutka, a chyba zaczyna mi sie podobać, twój bardzo:)autorski:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tuv - no normalnie, nie wiem co mam powiedzieć:)
    dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Strefa filcu - to sobie nawet nie wyobrażaj:))))
    NIE DAŁ SIĘ NAMÓWIĆ!
    Filcowałam na swojej łepetynie i podsuszałam też, żeby utrzymał fason:)
    Kapelutek będzie z tych lżejszych a rondko .... nawet się trzyma:))
    Pozdrawiam serdecznie:0

    OdpowiedzUsuń
  9. Anabell - wiem o czym piszesz, ale w takiej czapce to ja chyba nie koniecznie dobrze bym wyglądała;) Już lepiej coś zupełnie bez ronda, głęboko nasadzone na uszy i czoło:))
    Skończyło się niestety tylko na mierzeniu obwodu głowy...:)))

    OdpowiedzUsuń
  10. och jaki sliczny! mam słabość do kapeluszy! będziesz ich robiła więcej? na zamówienie?

    OdpowiedzUsuń
  11. Mado śliczny! Ostatnio jak wiesz, z Dianą tworzyłyśmy właśnie dwuwarstwowe kapelusze. Oczywiście wszystko zależy też od grubości warstw. "Kursowy" wyszedł grubszy, stabilniejszy, a ten który robiłam w domu delikatniejszy( też fajny). Ważne chyba by rondko było nieco grubsze w tym drugim wypadku. Nie przejmuj się więc dwiema warstwami.

    OdpowiedzUsuń
  12. silka - Witaj:)
    Zgadza się Włóczykij:))

    OdpowiedzUsuń
  13. el - zanim się odważę robić na zamówienie, potrenuję najpierw na sobie i rodzinie i może w tym czasie doczekam się też drewnianej formy na kapelusze:)
    Chociaż jeden kapelusz już znalazł chętną, więc myślę, że są ok:))
    pozdrawiam ciepło:))

    OdpowiedzUsuń
  14. nanunana - ten kapelusz ze zdjęcia jest z tych lżejszych, ale rondo ma stabilne:)
    zazdroszczę Wam tego wspólnego filcowania:)
    czekam na efekty dalszych prac:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jej,zawsze mi się podobały kapelusiki, u kogoś ok, ale sama cos nie mam odwagi nosić. Serio !

    Tuv ! jestem pod wrażeniem ,pieknie napisałas;)

    Mado ,moze znasz jakiegos domorosłego rzeżbiarza,wystrugałby Ci z kawałka lipy taką formę-głowę , albo też zrób sobei sama z masy solnej czy gipsu.
    Robi sie najpierw stelarz z druty i papieru-gazet,formujesz jaką wielkosc potrzebujesz i oklejasz taśmą papierową -klejącą, potem nakładasz na to warstwę wierzchnią już z danego koncowego materiału-czyli gipsu lub masy solnej. Nie za gruba warstwą by nie popelkało (mozna kupic w aptece tez taki wlasnie gipsowy bandaż i go uzyc)
    Jak wyschnie lakierujesz i gotowe.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo oryginalne nakrycie głowy.Super wyszedł:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dora - dzięki za podpowiedź:0
    Myślę sobie, ze poszukam jednak stolarza, który zrobi mi drewnianą formę. Póki co poszłam na łatwiznę i w jednym z internetowych sklepów zamówiłam styropianową głowę:)
    Widzę na blogach, że dziewczyny eksponują na takich stelażach kapelusze, więc na pewno mi się przyda:)
    Pozdrawiam ciepło:))

    OdpowiedzUsuń