Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 sierpnia 2011

Nie powinnam ...

ale ...:)
zainspirowana malwą z poprzedniego posta
zrobiłam kolejny szal.
Kolory "chodziły" za mną od dawna,
kawałek jedwabnego szala leżał i czekał,
czekał i czekał ... aż się doczekał:)
Tym razem w pracy naprawdę dużo pomógł men'żu,
bo... jak się kobita uprze to, chociaż "nie powinna",
nie ma na nią mocnych:)
W robieniu szala najprzyjemniejsze jest rozkładanie wełny,
zabawa kolorem, fakturą, układanie wzoru...
Potem to już jest ciężka harówa i jak można
to trzeba wykorzystać do tego silniejszego!

I tak się stało:)



wełna rozłożona - tym razem jeden brzeg szala został wolny.
Po czynnościach wstępnych i zrolowaniu pracy
oddałam ją w ręce silniejsze od moich:)



a oto efekt końcowy:







Zanim zabrałam się za szal, na rozgrzewkę, po dłuższej przerwie
uturlałam siebie dreda na szyję, do którego dorobiłam kwiatka na organzie
- takie 3w1 - może być sam dred, sam kwiatek i dred z kwiatkiem.
o tak:)





Do zrobienie dreda wykorzystałam wełnę, która też swoje odleżała.
Kupiłam ją u craftrrioszek w maju, na warsztatach filcowania.
Mają naprawdę cudne rainbow'y
i robią też kolory na zamówienie:)


A na koniec poszczuję trochę grzybiarzy.
Poranny spacer z psicą zaowocował takim okazem!:)



Na pocieszenie zazdrośnikom dodam, ze tylko kapelusz był zdrowy:)
Miłej niedzieli:)*

wtorek, 3 maja 2011

koniec laby ...

Majowy weekend dobiega końca.
To co zaplanowane z ochotą zrobione -
Anabell mam nadzieję, ze będziesz zadowolona:)
Został jeszcze czas na leniuchowanie,
chociaż nie było to takie zwykłe lenistwo,
bo z aparatem w ręku
Mogłam spokojnie przyjrzeć się moim roślinkom

na tarasie:







i w ogrodzie:

na pierwszy ogień młodziutka magnolia "różowa",
która dzielnie przetrwała zimowe śniegi i mrozy
i obdarzyła nas jednym wspaniałym pąkiem



rododendrony wprawdzie wieloletnie,ale też odchorowały mrozy
jeden nam nawet zmarzł całkowicie.
pozostałe dają znaki życia



Młody krzak derenia też przetrwał i jak dobrze pójdzie
może jeszcze nie w tym roku, ale dereniówkę będziemy robić:)



no i na koniec najdzielniejsze roślinki ze skalniaka:)







a dzisiaj od rana palimy w piecu, bo ZIMNO nam.

wtorek, 16 listopada 2010

świętowanie:)

Ostatnie dni były dla mnie bardzo nerwowe i pracowite.
Są takie sprawy, których nie powinno się odkładać w nieskonczoność,
bo zwyczajnie i po ludzku WSTYD!
I naprawde nie chodzi mi tylko o zobowiązania w kwestii np. dotrzymywania słowa.
Spraw zdrowia tez nie powinno sie odkładać.
Te muszą być zawsze pierwszoplanowe.
Tak sobie obiecałam!
A jeśli chodzi o kwiaty...?:)
Musiałam wprowadzić samodyscyplinę.
W przeciwnym razie pewnie jeszcze bym ściuboliła te irysy.
A tak ....
Dzisiaj mogę świętować!
Witraż oddany, klientka zadowolona,
wszyscy szczęśliwi:)
Z tej okazji popijam sobie ajerkoniaczek,
słucham muzyki, tulę psa...

Wprowadziłam tez małe zmiany na moim blogu.
Niby nic szczególnego, bo ja techniczna komputerowo nie jestem, ale ...:)
Jeszcze chciałabym umieścić sobie na głównej stronie
informacje o nowych postach, u osób które mnie odwiedzają
i nie wiem jak to zrobić?
może mnie ktoś oświeci w tej materii:)

a teraz....
tadam!!!
skonczone irysy - czekają na wywiezienie do nowego domu

środa, 10 listopada 2010

blizej końca:)

w tym tygodniu powinnam już skonczyc:)
kolejny etak po zafoliowaniu taśmą miedzianą
to lutowanie:)





czwartek, 28 października 2010

długo wyczekiwany...

i naprawdę rodzi się w bólach...
nie wiem dlaczego?
czy dlatego, ze to już ostatni z czterech?
może dlatego, że dawno nic nie robiłam ?
(mimo rozgrzewki - patrz niżej)
brak weny?

mimo przeciwności losu powstaje!:)
projekt jest, jedna części już prawie wycieta
do kompletu ma być jeszcze zółto-pomaranczowy irys....
wzór już jest, szablon wyciety,
tylko dobrac szkło...
do konca października za żadne skarby sie nie wyrobię:(
trudno!
na koniec okaże się, czy warto było czekać?:)



czwartek, 15 lipca 2010

przed wyjazdem...

zanim wyjechalam na wymarzone wakacje
mialam pewne zobowiazania witrazowe;
Lubie dotrzymywac slowa chocbym miala
zarwac pare dni czy nawet nocy..
tak juz mam ...
efekty widoczne na zdjeciach ponizej

Jako pierwsze maki.
wykonalam je duzo wczesniej i obiecalam ze pokaze,
jak wygladaja oprawione:





A tu sloneczniki prosto spod patyny:





Tak wygladaja juz oprawione:





To moje zobowiazanie przedwyjazdowe.
Nie mam jeszcze zdjec jak wygladaja oprawione , bo oddalam je
dzien przed wyjazdem.





zamieszczam te zdjecia korzystajac z corciowego komputera.
ona ma tu troche inne programy zainstalowane,
stad brak sygnaturki zdjeciowej:(

do kompletu kwaitowego brakuje jeszcze irysow,
ale to juz po wakacjach.
Teraz przez 1,5 m-ca bede babcia na calym etacie.

środa, 9 czerwca 2010

kolejne kwiatki...

z mojej rabatki
rozwijaja sie w oczach



na drugi dzien



rano



w poludnie



chwilowo oddaje sie pracy w ogrodzie.
po obfitych deszczach zielone ruszylo jak oszalale
Na szczęście powódź nam nie grozi, bo żyjemy w takim rejonie,
ale jak patrzę na to, co przezywają ludzie z zalanych po raz drugi terenów
to nie mogę sobie wyobrazić tego ogromu, żalu, smutku, rozpaczy, bezradości, bezsilności...
Jak walczyc z naturą, jak ją okiełznać?

niedziela, 30 maja 2010

z kwiatowej rabaty ...

na początek strażniczka rabaty!!!
no jest czego pilnowac:)


stokrotki samosiejki - jest ich mnóstwo na trawniku - wygladają lepiej niż mlecze!


ukochane maki - jak będą w całej okazałości to też je pstryknę:)


pigwa


orliki


pachnąca petunia

tylko kwiaty w tym kolorze pięknie pachną!
na razie tyle zdjęć.
nacieszam się moim nowym aparatem.

sobota, 17 kwietnia 2010

czerwone maki ...

obiecałam sobie, ze w zwiazku z nadejściem wiosny, więcej czasu będę spędzała na powietrzu - (czyt. w ogrodzie !)
i co ...???
nie da się :(!!!
to znaczy, pewnie i dałoby się tylko
wtedy nie powstałoby to ...







rodzą się w bólach te maki
moje biedne palce :(
opuchnięte i poranione...
takie drobne nacięcia są gorsze od porządnego nacięcia
nie potrafię pracować w rękawiczkach :(
ale, jakby na to nie patrzec najgorsza robota zrobiona ...:)
szkło pocięte i wyszlifowane
kawałeczki dopasowane do szablonu...
teraz zostało już tylko foliowanie, lutowanie i patynowanie:)
No ale to przecież pikuś!:)
Pan Pikuś:)!!!

ps.
co ja zrobię, ze to lubię:)?

niedziela, 21 lutego 2010

roztopy...:)

wygląda na to że zima gdzieś sobie poszła!
A może tylko się przyczaiła?
W każdym razie zaczęła się odwilż.
Powietrze przesycone wilgocią
W południe słońce już całkiem mocno grzeje.
Wybrałam się z psicą do lasu w poszukiwaniu wiosny.
Niestety, te ilości śniegu, które zalegają leśne ścieżki
skutecznie uniemożliwiły nam spacer:(
Powłóczyłyśmy się po naszym "wiejskim deptaku"
Zajrzałyśmy na boisko i tyle naszego....
Gonię resztkami sił.
Nie wiem jak wykrzesać energię do działania
Przesilenie wiosenne???
Deprecha zwyczajna, bo dzisiaj po raz pierwszy przyszedł mi do głowy pomysł,
ze może jakieś wsparcie farmakologiczne by mi się przydało?
Nawet nie wiem co by mi mogło humor poprawić!!!
Men'zu powiedział, ze mam dzisiaj oczy jak spaniel!
I nawet Shrekowe "niech mnie ktoś przytuli" nie pomaga:(

Może z nadejściem prawdziwej wiosny będzie lepiej?
A póki co zeszłoroczne kwiaty





i zieleń za oknem
Tęsknię za nią!

sobota, 24 października 2009

zimowe kolory ...















Wprawdzie do zimy jeszcze daleko (?;), ale znalazłam zdjęcie zawieszki, którą w zeszłym roku zrobiłam właśnie w okresie zimowym.
Na zielonym tle te magnolie też wyglądają ładnie:)