Obserwatorzy

czwartek, 14 czerwca 2012

Nowe oblicze ...


Czasami po skończeniu pracy,
obojętnie czy jest to witraż,
czy filcowany szal, czy kwiat,
nachodzi mnie myśl,
że ... mogło być inaczej:)
Nie w całości, ale jakiś szczegół bym zmieniła,
coś bym dodała, coś ulepszyła.
Nie zawsze można to zrobić,
ale najczęściej jednak tak.
Ostatnio zagościła w moim domu
szklana ważka - wykonana wg ogólnie
dostępnego wzoru.
I w zasadzie wszystko było z nią ok.
Zawisła w oknie i ...
nie dawała mi spokoju, aż do momentu
kiedy za namowa koleżanki witrażystki
postanowiłam COŚ w niej zmienić.

Teraz podoba mi się bardziej
Zresztą osądźcie sami:





Nawet wydaje mi się, że na tym drugim zdjęciu
ważka wyraźnie się uśmiecha.


niedziela, 10 czerwca 2012

formy przestrzenne ...


Znalazłam dzisiaj w moim archiwum fotograficznym
zdjęcia prac, które zrobiłam ponad dwa lata temu.
Jedna praca powstała na zamówienie

Komódka na drobiazgi







Wykorzystałam wzór zamieszczony w książce Vicki Payne
"Witraż w jedno popołudnie".
Niech nikt nie wierzy, że taką komódkę
można wykonać w jedno popołudnie:)!!!

Druga praca to mooja pierwsza lampa,
którą wykonałam na kursie witrażowym.





Była jeszcze bez patyny, kiedy znalazła się na nią chętna osoba:))
Żal mi było się z nią rozstawać,
ale ze sprzedaży naszych prac
kupiłyśmy następne szkło do pracowni witrażowej
więc cel był szczytny:))
Przyznam szczerze, że to była i jest jak do tej pory
moja jedyna lampa "na nóżce".
Inne później robiłam, ale ta jest chwilowo jedyna!


I jeszcze naczynie na " niewiadomoco":)



Zawadzacz?
Siedlisko kurzu?
Sama nie wiem, ale mam do tego naczynia też duży sentyment:)

********************************************
Przy okazji chciałam przywitać serdecznie nowych obserwatorów i gości.
Ciesze się, że Was przybywa i dziękuję za wszystkie
Wasze komentarze i opinie, które są dla mnie niezwykle cenne.

czwartek, 7 czerwca 2012

zaczytana ...


Przepraszam za chwilową przerwę,
ale przychodzi taki czas, że robota stoi,
a kobieta leży i czyta:)
I nie leży dlatego, ze chora czy niedomaga,
tylko leży, bo ma ciekawą książkę.
M. Kalicińska "Lilka"
Pochłonęła mnie bez reszty.
Babskie czytadło powiedzie ktoś.
Tak - pełne emocji dobrych i złych,
refleksji nad życiem w ogóle,
nad sensem bycia razem, gdy jest tylko poprawnie,
nad przemijaniem.
Jest tu i miłość i zazdrość,
choroba i wybaczenie, tęsknota za dzieciństwem,
za dawnymi wartościami, za rodziną.
Przeczytałam książkę prawie jednym tchem,
chociaż niektóre opisy (zmaganie z choroba)
nie były łatwe.
Ta książka to wielowątkowy opis pewnego etapu
w życiu kobiety w wieku 50+.
Jak lubicie Kalicińską to szczerze polecam.

A teraz, żeby nie było, że naprawdę robota stoi
to powiem tak - w oczekiwaniu na taśmę miedzianą
(przesyłka ma nadejść najpóźniej jutro)
skroiłam to, co było do skrojenia i wyszlifowałam.
Kawałeczki szkła grzecznie leżą i czekają na
foliowanie





Taśmę o czarnym spodzie wykorzystałam do zawieszki
o której już kiedyś wspominałam.
Poszłam na łatwiznę i do jej powstania
wykorzystałam gotowy wzór.
Stwierdziłam, ze skoro jest dobry, to dlaczego mam go
udziwniać i modyfikować.
A to fragmenty mojej pracy.








I prawie cała zawieszka:)




Reszta będzie w lepszym świetle.

Nie wiem czy to jest lepsze światło,
ale chwilowo innego nie ma:)



i to by było na tyle.
Taśmy dotarły , więc moge zabrać się do pracy.

ps. dzisiaj z rana ważka wyglądała tak:



Było słonko:)))