Przepraszam za chwilową przerwę,
ale przychodzi taki czas, że robota stoi,
a kobieta leży i czyta:)
I nie leży dlatego, ze chora czy niedomaga,
tylko leży, bo ma ciekawą książkę.
M. Kalicińska "Lilka"
Pochłonęła mnie bez reszty.
Babskie czytadło powiedzie ktoś.
Tak - pełne emocji dobrych i złych,
refleksji nad życiem w ogóle,
nad sensem bycia razem, gdy jest tylko poprawnie,
nad przemijaniem.
Jest tu i miłość i zazdrość,
choroba i wybaczenie, tęsknota za dzieciństwem,
za dawnymi wartościami, za rodziną.
Przeczytałam książkę prawie jednym tchem,
chociaż niektóre opisy (zmaganie z choroba)
nie były łatwe.
Ta książka to wielowątkowy opis pewnego etapu
w życiu kobiety w wieku 50+.
Jak lubicie Kalicińską to szczerze polecam.
A teraz, żeby nie było, że naprawdę robota stoi
to powiem tak - w oczekiwaniu na taśmę miedzianą
(przesyłka ma nadejść najpóźniej jutro)
skroiłam to, co było do skrojenia i wyszlifowałam.
Kawałeczki szkła grzecznie leżą i czekają na
foliowanie
Taśmę o czarnym spodzie wykorzystałam do zawieszki
o której już kiedyś wspominałam.
Poszłam na łatwiznę i do jej powstania
wykorzystałam gotowy wzór.
Stwierdziłam, ze skoro jest dobry, to dlaczego mam go
udziwniać i modyfikować.
A to fragmenty mojej pracy.
I prawie cała zawieszka:)
Reszta będzie w lepszym świetle.
Nie wiem czy to jest lepsze światło,
ale chwilowo innego nie ma:)
i to by było na tyle.
Taśmy dotarły , więc moge zabrać się do pracy.
ps. dzisiaj z rana ważka wyglądała tak:
Było słonko:)))