Obserwatorzy
niedziela, 13 maja 2012
A po burzy ...
w moim ogrodzie trochę się zmieniło:))
Postaram się pokazać azalie w takiej kolejności,
w jakiej były zamieszczone w poprzednim poście.
Nie znaczy to, że wszystkie kwiaty na krzaku
właśnie tak wyglądają:)
Wybrałam te, które w ciągu jednej nocy
rozkwitły:
Dodatkowo jeszcze jedna azalia,
którą dostałam w zeszłym roku jesienią
I różanecznik.
Tak wyglądał przed wieczorną burzą
a tak po burzy.
To zdjęcie oddaje prawdziwy kolor kwiatów:)
A na koniec jeszcze rozwichrzony tamaryszek:)
Na dzisiaj zapowiadają bardzo zimną noc w moich stronach:(
Ogrodnicy i zimna Zośka jeszcze przed nami...
Mam nadzieję, ze oszczędzą moje kwiaty:)
czwartek, 10 maja 2012
skradły moje serce ...
Założyliśmy ten "kącik" w naszym ogrodzie jakieś 4-5 lat temu.
W zeszłym roku, kiedy już wydawało się, że nareszcie
w pełnej krasie będą cieszyły oczy,
jedna majowa noc z przymrozkiem, zniszczyła wszystko.
W tym roku wygląda na to, że się uda
i będziemy mieli prawdziwy azaliowy raj.
Na razie to tylko pąki, ale już już
za chwilę będą cieszyły oczy:
Jedynie 'Christopher Wren' nie wytrzymał i zakwitł jako pierwszy:)
Codziennie im się przyglądam i czekam kiedy eksplodują!:)
wtorek, 8 maja 2012
Prawdziwy koniec ...
długiego majowego weekendu!
Spędziłam go nad morzem
w drodze między
Atrakcji było mnóstwo,
trudno nawet wszystko pokazać.
Jeden dzień spędziłam tutaj
Rozległy kompleks rekreacyjno-wypoczynkowy
z domkami na wodzie!
Zwiedzać było co i pogoda dopisała
W zasadzie dla każdego było coś miłego
począwszy od małego ZOO, w którym znajdował się
z dwoma pensjonariuszami
ten orzeł miał złamaną nogę
a ten złamane skrzydło.
Była wioska mongolska z jurtami do wynajęcia,
ale moją uwagę znowu przykuły zwierzęta:)
W parku linowym można było podziwiać śmiałków,
którzy pokonywali trasę między drzewami podwieszeni na linach.
A podczas pleneru rzeźbiarskiego
było "i straszno i śmieszno"
W drodze powrotnej znalazłam wierzbę,
która mogła być schronieniem dla wędrowca
a przed kościółkiem w Duninowie kapliczkę,
która powstała w pniu drzewa.
Nie byłoby wyprawy nad morze bez spotkania z piratem
i bez rejsu żaglowcem
Z tym rejsem to nie do końca tak, że był:)
ale żaglowiec przepływał booski:))
No i pierwszy raz zaliczyłam
zabawę w kręgle i baaardzo mi się spodobało:)
A dzisiaj ...
Od rana nadrabiałam zaległości w moim ogrodzie warzywnym.
Tak późno jak w tym roku to jeszcze nie wsiewałam nasion!
Padam na twarz!
Subskrybuj:
Posty (Atom)