Okazuje się, ze renowacja witraży nie jest taka straszna jakby się wydawało.
Przynajmniej w przypadku tej konkretnej lampy.
Udało mi się dobrać odpowiednie szkła ,odtworzyć brakujące elementy
i lampa wygląda jak nowa:)
Dłubaniny było trochę, ale efekt końcowy zadowalajacy
Na początek musiałam usunąć uszkodzenie, oczyścić i przygotować pole do dalszej pracy.
Na zdjęciu "operacja" usuwania szczątków wygląda dosyć brutalnie. Trzeba było jednak to zrobić, by przygotować miejsce do wlutowania nowych, brakujących wcześniej elementów.
Elementy kwiatowe lampy powtarzały się w pewnych sekwencjach, dzięki czemu łatwiej było
odtworzyć brakujące fragmenty.
Tutaj widać przymiarkę - punktowe lutowanie, które daje wstępny obraz tego czy wszystko jest dobrze.
Po dopasowaniu kawałków, przylutowałam je mocniej, a krawędzie lampy wzmocniłam drutem.
Nie robi się tego zwyczajowo, ale ponieważ cała lampa była w ten sposób wzmocniona, więc i "mój" kawałek też musiał mieć takie wzmocnienie.
I po robocie ! Teraz tylko patynowanie.
Ps.
Lampa trafiła dzisiaj do właścicielki.
Powiem nieskromnie, że ochom i achom nie było końca, bo pani nie mogła znaleźć miejsca, w którym była przeprowadzona naprawa:)
Aniołek odzyskał nóżki i tęż wrócił na swoje miejsce w domu.
Miłego weekendu życzę wszyskim.
U mnie teraz pada deszcz - radość dla ogrodu.
Podziwiam wspaniałe umiejętności i pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńJaneczkowo - dziękuje, też jestem pod wrażeniem Twoich prac:)
UsuńFantastyczna robota- nie dziwię się zachwytowi właścicielki :)
OdpowiedzUsuńjoanna Mazurkeiwicz - dziękuję. Było trochę dłubania, ale warto było:)
Usuńpozdrawiam
dobra robota a lampa cieszy właścicielkę to bezcenne:)
OdpowiedzUsuńStrefa Filcu - fakt, radość właścicielki była wielka, a ja tak naprawdę przy tej pracy też miałam niezłą frajdę. Lubie takie wyzwania:))
UsuńWiesz jak lubię witraże - dla mnie jesteś mistrzynią tego zawodu. Mam nadzieję, że nie pokaleczyłaś sobie rąk, wydaje mi się, że przy naprawach szczególnie o to łatwo.
OdpowiedzUsuńBuziaczki, moja Kochana,:)
P.S.
A witraż Flika ma kolejnych wielbicieli
Twego talentu.
Anabell - nie zawstydzaj mnie. Nie pokaleczyłam się, ale bardzo się bałam, żeby przy oczyszczaniu pola do naprawy, nie naruszyć tych szkiełek, które nie wymagały naprawy. o to niestety bardzo łatwo.
UsuńCieszę się,że Flik zyskuje nowych wielbicieli. Wiesz, ze mam do niego duży sentyment, bo to był mój pierwszy witraż-portret robiony ze zdjęcia.
Teraz pracuję nad swoją psicą.
masz niesamowite uzdolnienai i po lampie nie widac ani sladu ze cos bylo nie tak
OdpowiedzUsuńAga - starałam się :) Miałam akurat odpowiednie szkła i udało się, bo od doboru szkieł też dużo zależy.
UsuńDałaś czadu !!! Lampa jak nowa, właścicielka zadowolona, a my..... no cóż,
OdpowiedzUsuńnam pozostaje 'TYLKO " chwalić Mistrzynię. Pozdrawiam serdecznie !!!
Jagoda R - :))) dzięki :)
UsuńLampa prezentuje się rzeczywiście wspaniale:o) Podoba mi się Twoje optymistyczne :"U mnie teraz pada deszcz - radość dla ogrodu"
OdpowiedzUsuńDom z mozaikami - ogród to moja druga pasja stąd radość z deszczu:))
UsuńPisałam i gdzieś wsiąkło:( To teraz napiszę,że ślicznie witrażysz:)Pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńKaprysia - dzięki i również pozdrawiam serdecznie:)
Usuńmamon - :)) to zajęcie wymaga odrobinę więcej cierpliwości i tyle :))
OdpowiedzUsuńMistrzowska robota!
OdpowiedzUsuńDora - dzięki - przed wyjazdem do dzieci wzięłam się za robotę, w której Tobie nie dorównam - szyję TIPI dla wnuków!!! nie wiem czy dam radę?
UsuńZ pewnością sobie poradzisz:)
Usuń... talent, pasja, cierpliwość ... taka kompilacja musiała zaowocować sukcesem :)...
OdpowiedzUsuńIncognito - cierpliwości mi nie brakuje to fakt, chociaż mój osobisty doradca twierdzi, że jestem "w gorącej wodzie kąpana" :)))
Usuńzdolniacha jesteś..podziwiam...
OdpowiedzUsuńBożena - dziękuję :))
Usuń