Obserwatorzy

wtorek, 30 kwietnia 2013

trochę wiosny...

Czasami trzeba odetchnąć.
Zamknąć pracownię i przewietrzyć głowę.
Przede mną kolejne wyzwanie.
Tym razem to ani szkiełka ani filc.
Sama się dziwię, że podjęłam rękawicę,
ale czego się nie robi dla maluchów.
Zanim więc opracuję koncepcje i przystąpię do pracy
muszę odetchnąć.
Najlepiej na świeżym powietrzu
Dzisiaj buszowałam z aparatem wokół domu.

 Dzikie bratki
 przytulone do kamienia, na skalniaku
 szafirki
Pierwiosnkom zdjęcia nie zrobiłam, bo nie są "moje".
Kupiłam je na targu i zasadziłam tydzień temu.
 Za to moja jest trzmielina i barwinek.
młoda jarzębina, na której bedą piękne liście
 i krzewy tarniny, pokryte drobnymi pączkami kwiatów.

Trochę nieśmiała ta wiosna, ale najważniejsze, że już jest.
Życzę wszystkim  udanej majówki:)

sobota, 27 kwietnia 2013

lampa skończona ...


Okazuje się, ze renowacja witraży nie jest taka straszna jakby się wydawało.
Przynajmniej w przypadku tej konkretnej lampy.
Udało mi się dobrać odpowiednie szkła ,odtworzyć brakujące elementy
i lampa wygląda jak nowa:)
Dłubaniny było trochę, ale  efekt końcowy zadowalajacy
Na początek musiałam usunąć uszkodzenie, oczyścić i przygotować pole do dalszej pracy.





 Na zdjęciu "operacja" usuwania szczątków wygląda dosyć brutalnie. Trzeba  było jednak to zrobić, by przygotować miejsce do wlutowania nowych, brakujących wcześniej elementów.

Elementy kwiatowe lampy powtarzały się w pewnych sekwencjach, dzięki czemu łatwiej było
odtworzyć brakujące fragmenty.

 Tutaj widać przymiarkę - punktowe lutowanie, które daje wstępny obraz tego czy wszystko jest dobrze.

Po dopasowaniu kawałków, przylutowałam je mocniej, a krawędzie lampy wzmocniłam drutem.
Nie robi się tego zwyczajowo, ale ponieważ cała lampa była w ten sposób wzmocniona, więc i  "mój" kawałek też musiał mieć takie wzmocnienie.

I po robocie ! Teraz  tylko patynowanie.

Ps.
Lampa trafiła dzisiaj do właścicielki.
Powiem nieskromnie, że ochom i achom nie było końca, bo pani nie mogła znaleźć miejsca, w którym była przeprowadzona naprawa:)
Aniołek odzyskał nóżki i  tęż wrócił na swoje miejsce w  domu.

Miłego weekendu życzę wszyskim.
U mnie teraz pada deszcz - radość dla ogrodu.

sobota, 20 kwietnia 2013

wiosna, a prawie lato ...

Moja chwilowa nieobecność na blogu,
to skutek tegorocznych anomalii pogodowych:)
Człowiek myśli spokojnie o wiośnie,
a tu nagle zaskakuje go lato!
Moje małe obejście  jest mimo wszystko absorbujące.
Ogród niecierpliwie czeka,  rabaty kwiatowe też.
W ciągu kilku dni  nagle wszystko domaga się uwagi,
i jak to wszystko ogarnąć?
Najchętniej poszłabym za przykładem
mieszkanki mojego ogródka 
i pogrzałabym się na słonku



Tym razem jest to niemożliwe - jeszcze nie ta pora.
W pracowni, gdzie zalegają "kolorowe szkiełka"  czeka na mnie
lampa, która muszę "odnowić".



Na pierwszy rzut oka wygląda dobrze, ale po bliższych oględzinach
okazuje się, że ma pewne braki.



Lampa ma dla właścicielki wartość sentymentalną,
więc trudno było odmówić.
Na moją pomoc czeka też anioł, który pogubił nogi,




a na półce leży zaległy projekt "stomatologiczny"




O tym ostatnim projekcie napiszę więcej , ale nie teraz.

Pracy więc na najbliższe dni mi nie zabraknie.
Obym ze wszystkim zdążyła na czas.
Lubię jak terminy są napięte.
Jakoś łatwiej mi się wtedy zorganizować
i zabrać do pracy.
Znikam  więc znowu na dłuższą chwilę...

Dziękuje jeszcze raz uczestniczkom mojego candy, za twórczą i inspirującą zabawę.
Nie spodziewałam się aż tylu pomysłów, na nazwę nakrycia głowy.
Cieszę się, że nagrody dotarły do właścicielek
i sprawiły im radość.