Obserwatorzy

środa, 4 grudnia 2013

przedświątecznie....

Prawdę mówiąc nie przepadam za tym przedświątecznym czasem.
Denerwuje mnie  napięcie, atmosfera w sklepach
i  nachalne parcie na Święta.
Chciałabym ciszy, spokoju, zamyślenia....
ale na to chyba nie ma szansy.
Dlatego, żeby uciec przed świąteczną presją
zmykam do pracowni.
Kolejne prace ... tym razem wisiory.






czwartek, 28 listopada 2013

Moje pierwsze szkliwienie.

Pisałam nie tak dawno o tym, że pracownia gliny
w mojej dawnej szkole otworzyla dla mnie swoje drzwi.
Grupa dzieci pracujących ze mną nie jest duża,
ale za to bardzo twórcza i kreatywna.
Powstały ciekawe prace -  przynajmniej w moim odczuciu.
Praca z gliną wymaga duuużo cierpliwości.
Na efekt końcowy trzeba trochę poczekać.
Wylepione prace muszą najpierw wyschnąć
To zajmuje około 3-4 dni.
Następnie wypala się je w piecu na tzw. "ciasteczko"
Ten etap pracy z gliną nie przynosi specjalnie dużo emocji
czy niespodzianek, pomijajac oczywiście emocje związane
z procesem twórczym:)
Najciekawsze zaczyna się, kiedy rozpoczynamy szkliwienie.
To rzeczywiście jeden wielki eksperyment.
Trudno przewidzieć jaki będzie efekt końcowy.
Szkliwo daje różne efekty w zależności od grubości warstwy jaką się położy.
To moja pierwsza obserwacja.
Mam nadzieję, że będzie mi dane poczynić następne:)
A teraz efekty pierwszego szkliwienia.


 


  



Kolejne prace czekają już na brzegu pieca na wypalenie


Jak widzać tematyka świąteczna dominuje.
Do następnego "szkliwienia":)




sobota, 23 listopada 2013

Wróciłam ...

Myślę, ze wystarczająco długo mnie tutaj nie było.
Postaram się w skrócie nadrobić zaległości.
Niech przemówią zdjęcia, bo cóż więcej dodać.
Powiem tylko tyle - nudno nie było,
bo z babcią nie powinno być nudno!
Zacznijmy od Halloween.
W Anglii  to prawdziwe szaleństwo.
W sklepach, na ulicach, przed domami.


Jeżeli dynia stoi przed domem, dzieciaki mogą tam zapukać
i dostaną cukierki.
My oprócz dyni przygotowaliśmy halloweenowe ciasteczka .


Powiem, ze były smaczne.

W pochmurne dni, dzieci nie mogą się nudzić.


Lepienie w glinie to dobra zabawa.
Szczególnie jak babcia wylepia ślimaki:)


I to całą rodzinkę :)
Ze spaceru przynieśliśmy kolorowe liście.
Jak utrwalić ich barwy?
Był jeden prosty sposób....


Po malowankach dzieciaki wylądowały w wannie,
bo inaczej nie dało się ich domyć:)
Ekipy remontowej do odnowienia pokoju,
na szczęście nie trzeba było wzywać!

Tak w skrócie minęły 3 tygodnie.
Teraz powoli dochodzę do siebie i zabieram się za  pracę.
Zebrało się trochę zamówień - przecież święta tuż , tuż.
Witraże i filc czekają.
Będę też szkliwiła moje wypalone na "biskwit" liście.
Nie mogę się już doczekać.